Glosator on Facebook

Lost in translation, czyli tłumaczeń filmowych ciąg dalszy

© Focus Features

Pozostańmy jeszcze przez chwilę przy tematyce filmowej. Na pewno nie wszyscy, ale znajdą się tacy, którzy zwracają uwagę na tłumaczenia tytułów filmów i seriali. Czasem z resztą dość niecodzienne. Osobiście często zdarza mi się zachodzić w głowę, co autor, czytaj tłumacz, miał na myśli. 

Na ogół tłumacze starają się przełożyć tytuł nawiązując do kontekstu filmu, ale miejmy odwagę przyznać – czasem za bardzo ich ponosi fantazja i efekty ich pracy są niekiedy niezrozumiałe, a nawet groteskowe.

Poniżej kilka bardziej i mniej znanych przykładów:

– Terminator – Elektroniczny Morderca
– Life of David Gale – Życie za życie
– Reality Bites – Orbitowanie bez cukru
– Innocent Blond – Krwawa Maria
– The O.C. – Życie na fali
– One Tree Hill – Pogoda na miłość
– 10 things I hate about you – Zakochana złośnica
– King of Queens – Diabli nadali
– Forgetting Sarah Marshall – Chłopaki też płaczą
– Sleepy Hollow – Jeździec bez głowy
– Finding Neverland – Marzyciel

Czy ostatnie:
– The Hangover – Kac Vegas

Można by tak jeszcze długo wyliczać.

Z drugiej strony, wykazując się odrobina tolerancji i zrozumienia dla tłumaczy, pomyślmy: co by było, gdyby tytuły były tłumaczone dosłownie? Na przykład American Pie – Amerykańska Szarlotka :)

Trudno stwierdzić co by było gorsze – to, czy niepohamowana fantazja producentów …

Czy można ten problem jakoś rozwiązać? Oczywiście. Polski przemysł filmowy, dystrybutorzy powinni przemyśleć opcję pozostawiania wszystkich tytułów w oryginale. Udaje się to w takich krajach jak np. Niemcy (choć trzeba też przyznać, że ich znajomość języków obcych jest jednak większa niż w naszym kraju), ale incydentalnie też u nas. Np. American Beauty czy Pulp Fiction.

Zaufali nam