Glosator on Facebook

O komiksach słów kilka …

A właściwie o tym, czy tłumaczenie komiksu jest zadaniem łatwiejszym, niż tłumaczenie powieści. Niektórzy mogliby z przekonaniem wykrzyknąć: oczywiście, że tak ! Ale czy na pewno? Zastanówmy się chwilę i popatrzmy na to z tej strony: tłumaczenie powieści daje więcej swobody tłumaczowi. Tworząc przekład można się bardziej rozpisać i to jest w porządku.  Przy komiksach natomiast, tej swobody jest zdecydowanie mniej (o ile w ogóle można o niej mówić w tym przypadku). Wypowiedzi naszych rysunkowych bohaterów raczej nie bywają zbyt rozwinięte z racji tego iż „dymek” trzyma je w ryzach i nieco ogranicza. Dobrze znana tłumaczom jest sytuacja, gdzie jedno krótkie słowo w języku angielskim najlepiej i najdokładniej oddaje się trzema polskimi. I tu często zaczyna się etap główkowania: „jak zmieścić taką treść w tak małym dymku ?? „. Oto otwiera się przed tłumaczem szansa na wykazanie się sprytem .
Kolejną trudnością , oprócz konieczności skracania tekstu, jest ciągłość serii komiksów. Rzadko kiedy pojawiają się komiksy, które nie są rozciągnięte na kilka lub kilkanaście zeszytów. Zdarzają się sytuacje, gdzie po skończonej pracy okazuje się ,że w tym samym komiksie wydanym w innym roku lub nakładem innego wydawnictwa, imię bohatera zostało przetłumaczone w zupełnie inny sposób i tym samym praca rozpoczyna się od nowa . ”Cóż za udręka !”- pomyśleli byście. Ale w końcowym rozrachunku – warto !  ;-)
Pomijając minusy pracy przy komiksach, uważam to za ciekawe doświadczenie i każdy tłumacz powinien chociaż raz spróbować i sprawdzić się w takiej formie pracy.

Zaufali nam